Tag: czosnek niedźwiedzi

Zakazane smaki lasu

Mogłoby się wydawać, że las to enklawa wolności. Można by nawet ulec złudzeniu, że niepodzielnie rządzi tam natura. Nieostrożnie poczuć się wolnym od wszelkich nakazów i zakazów. Uwierzyć, że tuż za miastem w dzikiej głuszy, to już tylko wolność i swoboda nas czeka. Nic bardziej mylnego. I rzecz nie w regulaminie szczegółowo określającym, czego robić nie wolno poza miejscami, do tego przeznaczonymi, a co robić trzeba, żeby natura naturą pozostała. Trudno taki regulamin przeoczyć i zazwyczaj nie zawiera niespodzianek.

A o rozporządzeniu, a nawet trzech, nie można już tego powiedzieć. Tam kryje się wiedza tajemna o tym, jak nie zostać leśnym przestępcą i wykroczeń wszelkiej maści nie popełnić. Taki na przykład czosnek niedźwiedzi pełen witamin, soli mineralnych i właściwości zdrowotnych zerwany w naturalnym środowisku i zjedzony w sałatce, jest zielem nielegalnym. Zielarz- amator może go sobie kupić, ale zebrać już nie. Krem z topinamburu ze smardzami też nie przejdzie, bo smardze okupują listę grzybów całkowicie chronionych. Nie ma też co marzyć o dżemie z rokitnika.

Jeszcze do niedawna pomysł, by na podwieczorek przyrządzić kisiel kalinowy był pomysłem tyleż smakowitym, co i zbrodniczym. Po ostatnich zmianach w prawie, pozostał już tylko pracochłonnym, ale w pełni legalnym. Można już swobodnie przynieść ze spaceru konwalie, objadać się sromotnikiem bezwstydnym, chociaż jest smrodliwy i niesmaczny lub szmaciakiem. Ten dla odmiany pięknie wygląda i nieźle smakuje. Łagodnego smaku chrobotka reniferowego trudno jednak zakosztować po samodzielnym zbiorze. Po ten przysmak trzeba się udać do kopenhaskiej Nomy, ewentualnie pewnego Atelier w wielkim mieście.